W pustyni i w puszczy, rozdział 26, str. 1 |
Noc zeszła spokojnie i lubo na południowej stronie nieba
nagromadziło się dużo chmur, ranek uczynił się pogodny. Z rozkazu
Stasia Kali i Mea zajęli się zaraz po śniadaniu gromadzeniem
melonów, strąków akacjowych i świeżych liści oraz trawy i
wszelkiego rodzaju żywności dla słonia, którą składali następnie nad
brzegiem wąwozu. Ponieważ Nel chciała koniecznie karmić osobiście
swego nowego przyjaciela, więc Staś wyciął dla niej z młodego
rosochatego figowca coś w rodzaju wideł, aby jej łatwiej było
spychać zapasy na dno wąwozu. Słoń trąbił od rana, upominając się
widocznie o posiłek, a gdy następnie ujrzał na krawędzi tę samą białą
istotkę, która nakarmiła go wczoraj, powitał ją radosnym gulgotaniem
i natychmiast wyciągnął ku niej trąbę. Przy świetle poranku wydał się
reklama sms dzieciom jeszcze bardziej olbrzymi niż wczoraj. Chudy był bardzo, ale wyglądał już raźniej i zwracał ku Nel swe małe, bystre oczy prawie wesoło. Nel twierdziła nawet, że przednie jego nogi pogrubiały przez jedną noc, i poczęła spychać żywność z takim zapałem, że Staś musiał ją powstrzymywać, a w końcu, gdy się zadyszała zanadto, zastąpić ją w robocie. Oboje bawili się wybornie, a zwłaszcza bawiły ich „grymasy” słonia. Jadł on z początku wszystko, co mu pod nogi wpadło, lecz wkrótce zaspokoiwszy pierwszy głód począł przebierać. Trafiwszy na roślinę, która mniej mu smakowała, otrzepywał ją o przednie nogi, po czym odrzucał ją trąbą w górę, jakby chciał mówić: „Zjedzcie sami ten przysmak.” Wreszcie, po zaspokojeniu głodu i pragnienia, jął wachlować się swymi ogromnymi uszami z widocznym zadowoleniem. |
| 2008-10-20 23:07:52 |
Inne artykuły :
- Przekazywanie tłumaczeń
- Górny i Dolny Mokotów w cenie
- Konserwacja palników, dysz bezpieczników przepływu wstecznego
- W pustyni i w puszczy, rozdział 37, str. 1
- Angielskie zwroty
- Byron, Giaur
- Rodzina na swoim